Rozmowa z urzędnikiem na lotnisku w USA

rozmowa z urzędnikiem na lotnisku w usa
Teraz, gdy w końcu zniesiono wizy dla Polaków, największym stresorem nie jest już spotkanie z konsulem w ambasadzie, a rozmowa z urzędnikiem na lotnisku w USA. Wielu demonizuje ten moment, a gdzieniegdzie krążą już nawet legendy… Ja przylatywałam do Stanów w sumie 4 razy i post ten oprę głównie na swoich doświadczeniach.

No dobra! To jest się czego bać, czy nie?

TO ZALEŻY!

Jeżeli jedziesz do Stanów planując niecne czyny, takie jak np. nielegalna praca, to się bój!

Jeżeli jesteś prawym obywatelem jadącym do USA w celach turystycznych, to nie ma się czego bać!

“A Kryśka spod piątki, to mówiła, że jej syna nie wpuścili

Czasami tak się zdarza, że pomimo dobrych intencji, kogoś na teren Stanów nie wpuszczą. Przykre to i stresujące, ale tak czasem bywa.

Istotnym problemem jest jednak to, że ludzie od dawien dawna skupiają się głównie na negatywnych informacjach. Może być 50 osób, co szybko i gładko przeszło przez kontrolę i tylko jedna, która została cofnięta, a ludzie i tak najlepiej zapamiętają tę negatywną sytuację. Przekazują ją potem dalej i dalej i tworzy się złowroga otoczka wokół czegoś, co wcale takie złe nie jest. Tak jak za czasów szkolnych. Tego samego dnia można było przynieść cztery piątki i jedną pałę, a rodzic głównie zainteresuje się pałą. Znajome? Tak funkcjonuje nasz “mózg”.

Koniec z tymi psychologicznymi wywodami. Chciałam tylko poniekąd wytłumaczyć, skąd te straszne historie, pod tytułem “krwawa rozmowa z urzędnikiem na lotnisku w USA” mogą się brać.

ROZMOWA Z URZĘDNIKIEM NA LOTNISKU W USA – JAK TO WYGLĄDA

Pierwszy etap rozpocznie się poniekąd jeszcze w samolocie. Stewardessy rozdają wtedy deklaracje (kim jesteś, co przywozisz), które trzeba wypełnić i oddać urzędnikowi już na lotnisku.

Czasami tych deklaracji nie rozdają i wcale nie są potrzebne. Różnie to bywa.

Na lotnisku jedno jest pewne. Na imigracyjnym, czyli tam, gdzie kontrolują KAŻDEGO (obywatela USA, wizowca, bezwizowca i tak dalej), będzie baaaaaaardzo dużo ludzi. Stanie w kolejce jest nieuniknione.

Rozkład kolejek zależy już od lotniska. Obywatele USA i rezydenci zwykle mają swoją własną kolejkę. Kolejka dla obywateli spoza US, może się dzielić na nitkę dla posiadaczy promes wizowych i dla tych z ESTA. Na końcu kolejki może czekać automat, urzędnik imigracyjny albo to i to. Opcji jest wiele, to zależy od lotniska.

Skupmy się na wersji bez automatów. Gdy już odstoimy swoje w kolejce i urzędnik imigracyjny w końcu nas do siebie przywoła, to oddajemy mu paszport i deklaracje. To wtedy odbywa się ta słynna i najgroźniejsza i wgl huhuhuh sroga rozmowa. Pytania zadadzą na bank. Nie ma opcji, że nie. Raz zadano mi tylko jedno pytanie – gdzie jadę. Po odpytce, złożymy u niego odciski wszystkich palców u obu rąk. Kciuki osobno, a potem reszta palców ręki razem. Robi się to na skanerze, dlatego nikt nam palców tuszem brudzić nie będzie. Wykonują tam również zdjęcie naszej facjaty. Widziałam raz jednego delikwenta, który tak się wczuł, że zamiast zapozować do zdjęcia, to zamknął jedno oko, a drugie otwarte, zbliżył do kamerki w celu zeskanowania jego siatkówki chyba XD

Najczęściej zadawane pytania na lotnisku w USA

& Gdzie jedziesz? Warto znać adres miejsca, w którym się zatrzymujemy, jeżeli będziemy zmieniać miejsce, bo podróżujemy, podaje się zwykle pierwszy adres noclegu.

& Po co przyjeżdżasz do USA?

& Na ile przyjeżdzasz?

& Jaki jest plan Twojej podróży?

& Gdzie mieszkasz na stałe?

& Gdzie pracujesz?

& Kiedy wracasz?

& Ile masz ze sobą pieniędzy?

Jak już odpowiemy grzecznie i zgodnie z prawdą na wszystkie pytania, nie pozostaje urzędnikowi imigracyjnemu nic innego, jak wbicie pieczątki do naszego paszportu, z datą, do której możemy przebywać na terenie USA.

No bo dlaczego miałoby być inaczej? Skoro masz koneksje z Polską, mieszkasz tam, pracujesz, masz plan podróży i wiesz kiedy wracasz, dlaczego mieliby Ciebie nie wpuścić? Jeżeli nie zachowujesz się podejrzanie, nie kłamiesz, nic nie kombinujesz, to nie powinno być problemu!

Mnie wpuścili nawet, gdy nie pracowałam, ani nie mieszkałam od roku w Polsce. Byłam trochę taką powsinogą. Ale odpowiadałam zgodnie z prawdą, że byłam na wizie pracowniczej w Kanadzie i teraz jadę na wakacje do USA, a za miesiąc wracam do Polski.

Przecież urzędnik imigracyjny to nie komputer, ani niewzruszona skała, tylko człowiek. Raz milszy, raz mniej, raz biurokrata, raz luzak, ale jeżeli nic nie kombinujesz, to z żadnym z typów urzędnika, nie powinno się mieć problemów.

WELCOME TO UNITED STATES OF AMERICA!

Jeżeli tych słów nie usłyszysz od urzędnika imigracyjnego, to jak tylko go miniesz, to na pewno tabliczki Cie odpowiednio przywitają. Teraz tylko odebrać bagaż z karuzeli i America here I come. No chyba, że celnicy postanowią sprawdzić co przywozisz 😛 .

ROZMOWA Z URZĘDNIKIEM NA LOTNISKU W USA – JAK TO ZROBIĆ DOBRZE

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, co przywozi się na teren Stanów i czy jest to dozwolone. Sztandarowymi produktami, których przywozić nie można, to mięso oraz owoce. Tak jak na pokład samolotu kiełbę i banany wnieść jeszcze można, tak już na lotnisku w USA, nie można ich mieć przy sobie. Nieważne, że mięcho jest oryginalnie zapakowane, albo że to tylko kanapka z szynką – nie można i już.

Podczas długiego kolejkowania do kontroli paszportowej, oficerowie chodzą z pieskami i sprawdzają, co też podróżni ze sobą przywieźli. Oczywiście, tak samo robią przy odbiorze bagaży z karuzel. Raz, kiedy ja kolejkowałam, oficerzy weszli w kolejkę i przechodzili obok każdego czekającego. Ludzie nieopodal mnie, wyjęli jabłka z reklamówki i schowali je szybko w plecaku. Co z tego, że owoce były wysoko na plecach, pies i tak je wyczuł. A piesek, jak tylko znajdzie zakazany fant, domaga się oczywiście krakersowej nagrody 😀 .

Druga sprawa to przygotuj się do rozmowy. Jeżeli twój angielski nie jest najlepszy albo w stresującej sytuacji pleciesz trzy po trzy, przygotuj sobie odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Jeżeli zupełnie nie mówisz po angielsku i nie ma z tobą osoby mówiącej po angielsku, to zorganizuj sobie wcześniej kartkę z informacjami dotyczącymi twojego pobytu – oczywiście w języku angielskim.

Z pewnością warto zapisać sobie adres miejsca twojego pobytu, albo pierwszego noclegu – nazwa hotelu, ulica i miasto. Zapamiętaj też datę twojego powrotu.

Trzecia sprawa, to odpowiadaj prosto na to, o co ciebie pytają. Nie odbiegaj od tematu, nie tłumacz się z czegoś o co nie zapytano albo nie jest powiązane z pytaniem.

I kończąc, czwarte: rozejrzyj się wokół, po innych kolejkowiczach. Przecież z pewnością wiele z nich wygląda o wiele bardziej podejrzanie niż ty 😛 .

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *