“Monterey Bay Aquarium” WPK cz. 14

Monterey Bay Aquarium
Byłeś/aś kiedyś w akwarium, które kosztowało 200 złociszy za osobę? Tak myślałam! Jesteś mądrym i rozważnym obywatelem i takiej mamony na wodę, rybki i glony nie wydasz. Nas czasami mądrość z rozsądkiem opuszczają i wtedy właśnie wydajemy taką kasę na tego typu atrakcje. Czy warto było szaleć tak?

Zanim skupię się na głównym wydatku tego posta, to zacznę od mniejszej opłaty, którą również musieliśmy ponieść (nawet 7 razy!). A mianowicie, powiem o naszym campingu, który zapowiedziałam już w poprzednim poście.

Hollister Hills State Vehicular Recreation Area

Zapisz konieczne powyższą nazwę, jeżeli planujesz odwiedzić Kalifornię i spać pod namiotem. To miejsce ma wszystko, czego człowiek potrzebuje… i jest tanie! Prysznice, kible ze spłuczką, sklep (!), strzeżony jest przez park rangers’ów, stół piknikowy, palenisko, altanka i… Wi-Fi !!! Internetu na polu to jeszcze nie grali! I to jaki szybki, Andy grał sobie w Dotę. Nie ma tam zasięgu (prawie jak wszędzie w Stanach poza miastem), dlatego tym bardziej docenialiśmy łaj faj. Planowaliśmy zostać tam 2 noce, a wyszło, że skończyliśmy na siedmiu 😀 .

Na całym terenie znajdują się trzy, średniej wielkości pola namiotowe. Wszystkie z tym samym wyposażeniem, ale tylko jedno ma sklep i automat z piciem. Cena za nocleg wynosi $10 dolców. Płatne w skrzyneczce, automacie lub u park rangers’a siedzącego w budce przy wjeździe.

Cały teren, na którym leży camping, to plac zabaw dla fanów motorów, kładów i innych takich. Mają ram różne trasy, wyskocznie, górki, niegórki, place itp. W związku z tym, w ciągu dnia i z rana, potrafi być tam dość głośno. Za dnia to pal licho, bo i tak się jest gdzieś w trasie, ale o poranku trzeba się liczyć, że zostanie się obudzonym przez głośno pracujące silniki. Ale jak my tam byliśmy (wrzesień), to hałasy były tylko w weekend. W tygodniu cicho sza i na kempie stacjonowały pojedyncze osoby.

Historia nie na temat

Obudziłam się w nocy, na wyżej wymienionym campingu. Rozejrzałam się po namiocie, by zobaczyć podejrzany cień rysujący się na ścianie naszej sypialni. Był to mężczyzna, stojący bokiem, z czapką na głowie, który jakby niby nic, masturbował się, patrząc w las. Nie wierzyłam w to co widzę, analizowałam każdy element tego cienia… czapka na głowie, wypukłość nosa, wklęsłość na usta, szyję, zarys torsu i powolne poruszanie w okolicy pasa XD. Nie no, to musi być człowiek! Budzę Andiego. Andy, zaspany, również zauważył, że coś tu nie gra. W ciszy przyglądał się cieniowi przez chwilę, by po chwili stwierdzić, że ta masturbacja odbywa się zbyt wolno, więc to musi być pranie, które zawiesił na sznurku między namiotem, a płotem xD.

I tak było. Teraz żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia temu cieniowi, bo naprawdę idealnie imitował człowieka i wszystkie człowiecze szczegóły XD.

Akwarium – Monterey Bay Aquarium 

Do miejscowości Monterey mieliśmy jakieś 45 mil z naszego kampu. To ładne, nadmorskie miasto, którego najpopularniejszą atrakcją jest akwarium – Monterey Bay Aquarium.

Parking

Zaparkowanie na ulicy, w okolicach akwarium i pobliskiego nabrzeża, jest sytuacją dość wymagającą. Utrudnieniem może być też fakt, że miejsca na ulicy, często są czasowe, czyli np. można stać na jednym godzinę, 90 min itp. Takie ograniczenie nie jest na rękę, zwłaszcza jeżeli idzie się do akwarium, w którym spędzi się conajmniej dwie godziny. Na pomoc więc lecą całodzienne parkingi, które kosztują około 9 dolców. Można stać tam cały dzień, nie będzie na nich raczej problemu ze znalezieniem wolnego spotu no i cena też nie jest jakaś straszna. My na takim zaparkowaliśmy.

Bilety

Cena biletu dla dorosłego osobnika to $50, resztę cen – dla starszych, młodszych, uczących się, znajdziecie tu. Warto kupić sobie bilet online, aby uniknąć stania w kolejce na miejscu. My trafiliśmy tam w niedzielę, bez biletu online, w związku z czym, czekaliśmy w wężyku, który wychodził nawet poza granice budynku. O mojej subiektywnej opinii, czy warto wydać tyle kasy na bilet napiszę na końcu.

Zwiedzanko

W Monterey Bay Aquarium można spędzić cały dzień jak i parę godzin. Myślę, że takie minimum, które trzeba na nie przeznaczyć, to 2 godziny. Jeżeli nie jest się jakimś wielkim entuzjastą, nie czyta się każdej tabliczki, nie analizuje się każdej łuski, to myślę, że 3 godziny to taki optymalny, czas, który pozwala na luźne, niezbyt dogłębne zwiedzanie. (my tam mniej więcej tyle byliśmy)

Akwarium, jak każde miejsce przyjazne dzieciom i rodzinom, posiada spoty, gdzie można coś zjeść, napić się oraz wydać grube dolary na pamiątki, zabawki i inne takie.

Akwarium ma dwa poziomy, na których znajdują się wystawy. Tych wystaw, działów jest około 12. Jest np. dział ośmornicowy, pingwinowy, glonowy, meduzowy. Z resztą, tu jest mapa. Oczywiście, te duże ogólne wystawy, składają się z mniejszych “wystawek”, których jest w sumie około 200. W akwarium mieszka 35 tysięcy zwierzaków, w tym 550 różnych gatunków! Jest co oglądać.

Prócz osobników, którzy swe ciała trzymają głównie w wodzie, to znajdują się tam również nadmorskie ptaszki. Dla fanów zielonych gloniaków, też coś się znajdzie, bo posiadają tam las wodorostów.

Niektóre wystawy są interaktywne. Można pomacać glona, pogłaskać rybkę, albo bawić się na tematycznym, morskim placu zabaw. Ogólnie muszę przyznać, że to miejsce jest bardzo dostosowane pod dzieci, których tam oczywiście nie brakuje.

O wyznaczonych godzinach odbywają się różne “szoły” – pokazy. Głównie karmienie mieszkańców akwariów – pingwinów, rekinów (to widzieliśmy, nurkowie specjalnie wskakiwali do zbiornika, żeby nakarmić rekinki) itp. Odbywają się też wykłady i inne opowiadanki. Zwykle trwają 15 min.

Akwarium jest wyposażone w całkiem sporą ilość wody. W sumie, we wszystkim zbiornikach, znajduje się 8 700 000 litrów H2O, a największy zbiornik ma 4 500 000 litrów i zwie się Open Sea.

Aby zobaczyć jak to wszystko mniej więcej wygląda, to looknij na mój filmik, który znajduje się też w dole postu.

Subiektywna Opinia

Monterey Bay Aquarium jest niewątpliwie miejscem interesującym. Bezsprzecznie, największe wrażenie zrobiły na mnie meduzy. Ich wygląd, to w jaki sposób się one poruszają oraz co się dzieje w ich małych ciałkach to jest sztos! Ja nie jestem jakimś fanem akwariów, rybek i życia podwodnego i około wodnego, ale mi się podobało. Nie żałuję, że tam poszłam.

Czy akwarium jest warte swojej ceny? To zależy. Jest warte $50 dolców, ale uważam, że 200 złociszy już nie. Tak jak dla Amerykanina, albo kogokolwiek innego, zarabiającego w dolarach, 50 dolców, to nie jest jakaś duża kasa, tak 200 złotych za jeden bilet to już nie przelewki. Jeżeli nie jest się jakimś wielkim fanem albo nie ma się kurka z kasą, to ja bym odpuściła tę atrakcję. Lepiej wydać 25zł i pójść do Akwarium Gdyńskiego. Jasne, że to nie ten sam rozmach, ale bez przesady, akwarium w Monterey też nie powala jakoś na kolana.


Resztę dzionka, spędziliśmy łażąc trochę po Monterey. To typowa nadmorska miejscowość – kafejki, restauracje, sklepiki itp. W sumie nie mieliśmy za bardzo co tam robić, więc po jakiejś godzince spacerowania, ulotniliśmy się z powrotem na nasz camping,

Share

1 Response

  1. 21 grudnia, 2019

    […] poprzednim poście, wspominałam o naszym zajefajnym campingu. Zamiast dwóch nocy, spędziliśmy tam aż 7! W ciągu […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *