Hot Water Beach i The Pinnacles – Półwysep Coromandel cz. 1

Półwysep Coromandel

Półwysep Coromandel, to takie miejsce, które od początku trzeba mieć na liście miejsc do odwiedzenia w Nowej Zelandii. Nieważne, że nie jesteś fanem plaż, czy spacerów po tropikalnych lasach. Jeżeli chcesz z ręką na sercu powiedzieć, że zwiedziłeś północną wyspę Nowej Zelandii, to punkt o nazwie Półwysep Coromandel musi być odhaczony. W przeciwnym razie, próbuj jeszcze raz, level niezaliczony. W tym poście odwiedzimy The Pinnacles oraz Hot Water Beach.

Od razu przeskoczę do opisu naszej wycieczki, bo trochę mam do opowiedzenia. Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy na półwyspie Coromandel było…

THE PINNACLES

The Pinnacles, czyli 759 metrowe, ryolitowe wzgórze, na które oczywiście można wejść. Trasa Pinnacles walk, zwany też Kauaeranga Kauri Trail, to 12-kilometrowy trek (w obie strony). Zajął on nam w sumie 4 godziny i 40 minut (2:40 na szczyt i 2 godziny w dół). Średni czas wg DOC (Departament of Conservation), to około 6 godzin, więc jestem w szoku, że zrobiłam to poniżej średniej, bo zwykle jestem z tych zdyszanych i powolnych. 😀

The Pinnacles Półwysep Coromandel

Na początku trasy znajduje się spory parking, do którego przez ostatnie 10km wiedzie droga gruntowa. O tym jak kocham drogi gruntowe, mogłeś/aś przeczytać w moim poprzednim poście. Pierwsze kilometry trasy wiodą leniwie pod górę, po leśnej ścieżce. Kolejny etap, to wędrówka już po odkrytym terenie, aż do całkiem wypasionego schroniska. Wiele osób rezerwuje sobie nocleg w tym miejscu, żeby móc obejrzeć wschód albo zachód słońca ze szczytu.

Trasa ze schroniska na szczyt ma około kilometra. Jest to najcięższa część szlaku. Najpierw trzeba pokonać wiele stromych schodów, a potem wspinać się po drabinach i przeciskać między skałami.

The Pinnacles Półwysep Coromandel

Po pokonaniu przeszkód, stajemy na platformie widokowej The Pinnacles i… przyznam, że widok tyłka mi nie urwał, nawet nie nadszarpnął gaci.

The pinnacles półwysep coromandel

WIDOK Z THE PINNACLES NA ZDJĘCIACH W INTERNETACH WYGLĄDAŁ BARDZIEJ SPEKTAKULARNIE XD

Oczywiście widok był ŁADNY, to nie ulega wątpliwości. Natomiast po prawie roku spędzonym w Nowej Zelandii, złapała mnie pewnego rodzaju znieczulica. Piękne miejsca nie wydają się, aż tak piękne, bo cała Nowa Zelandia jest tak nieprzyzwoicie ładna przez cały czas, że przyzwyczajasz się do tego wysokiego poziomu bardzo szybko. Przez to przyzwyczajenie, efekt WOW jest osiągnąć bardzo ciężko. Troche to przypomina uzależnienie od narkotyków – z czasem trzeba więcej i mocnej, żeby poczuć kopa. A może piszę głupoty i po prostu trzeba było zjawić się na szczycie przy zachodzie lub wschodzie słońca i by mi pośladki zatańczyły kankana.

Nigdy się tego nie dowiem, ponieważ nie mam zamiaru wspinać się po tych diabelskich schodach ponownie.


Ze spraw bardziej organizacyjnych, to polecałabym zabrać wiatrówkę (kurtkę, nie broń), bo na szczycie może być dosyć wietrznie. Buty trekowe też uważam za wskazane, bo teren bywa nierówny, zwłaszcza bliżej szczytu. Wiadomo jednak, że ludzie potrafią na Kasprowy wleźć w klapkach, więc jeżeli jesteś takim miszczem, to spokojnie trampki Ci wystarczą ;). Poziom The Pinnacles jest średnio zaawansowany. Jeżeli masz problem z kolanami, to mierz siły na zamiary, bo schodzenie po skałach i wielu schodach może dać Ci w kość… znaczy w kolano. No i pamiętaj o wodzie!


HOT WATER BEACH

Od tych schodów i drabinek, które zafundowało nam The Pinacles, trzęsły się nam trochę nogi. Idealnym miejscem na relaksację zmęczonych mięśni, jawiła się nam Hot Water Beach, czyli plaża pod którą znajdują się zbiorniki gorącej wody.

5-9 milionów lat temu, na obszarze Nowej Zelandii, toczyła się niekończąca wulkaniczna impreza. Półwysep Coromandel nie był tutaj wyjątkiem. Efekty tego melanżu trwają gdzieniegdzie do dzisiaj. W wyniku harców, magma pod obecną Hot Water Beach, przesunęła się bliżej powierzchni Ziemi. Dziś magma ta się powoli wychładza, ale nadal ogrzewa położone nad nią zbiorniki wodne. Zresztą, spójrz na obrazek, który znajduje się na tablicy informacyjnej zaraz przy Hot Water Beach.

hot water beach

Zbiorniki wodne znajdują się 2 kilometry pod ziemią, a od nich prowadzą dwa strumienie o nazwach Maori i Oura, które przedostają się na powierzchnię. Woda w północnym źródełku sięga 64-ech stopni Celsjusza i wypływa z prędkością 10-15 litrów na minutę! Natomiast drugie, południowe źródło, położone 20 metrów od północnego, potrafi mieć do 60-ciu stopni Celsjusza.

Woda pod Hot Water Beach jest bezpieczna do kąpieli. Zwiera trochę rozpuszczonych soli, wapń, potas, magnez, bromek, fluor oraz krzem.

hot water beach coromandel peninsula

Hot Water Beach – przydatne informacje

Półwysep Coromandel ma do zaoferowania wiele atrakcji, na pewno Hot Water Beach jest jedną z popularniejszych. W związku z tym, możesz spodziewać się tam sporych tłumów. Zwłaszcza że rozkoszować się gorącą wodą, można tylko 2 razy dziennie. Najlepszy czas na odwiedzenie Hot Water Beach, to do dwóch godzin przed i po odpływie, dlatego zanim się tam wybierzesz, sprawdź tabelę przypływów i odpływów. Tej informacji możesz zasięgnąć TUTAJ.

Przy plaży z gorącymi źródłami znajduje się płatny parking, a zaraz obok niego kible i zimne prysznice. W barach i sklepach można wypożyczyć łopaty.

Zaraz, a po jakiego grzyba potrzebna mi łopata?

A po to, że do gorących źródeł trzeba się DOKOPAĆ! Wypada przecież też sobie wyżłobić bajorko, w którym będziesz się pluskać i grzać w gorącej wodzie. W Hot Water Beach mieszkają nieźli biznesmeni, bo za wypożyczenie łopaty życzą sobie $10 albo i nawet $15! Ludzie zwykle nie podróżują ze szpadlem w bagażniku, więc miejscowi idealnie wyczuli okazję.

My planowaliśmy zabrać łopatę z domu Mamy Andy’ego, ale oczywiście zapomnieliśmy. Chcieliśmy przechytrzyć system i kupiliśmy łopatkę do pielenia grządek za $3 w sklepie za dolara… Nasz sprzęt wygiął się po trzech zanurzeniach w piasku… Tyle było z naszego kopania xD

hot water beach coromandel peninsula

ZŁOTA RADA

Jeżeli Tobie też się nie uśmiecha wydawać kasy na łopatę, to zanim ruszysz do wypożyczalni, wybierz się na plażę. Podejdź w okolice, gorących źródeł (jakieś 5 minut od parkingu) i zobacz, czy nie ma jakiś wolnych “baseników”, z których możesz skorzystać. Polecam tam się wybrać, właśnie ok. dwie godziny po odpływie, bo wtedy ludzi jest coraz mniej i zostawiają swoje bajorka. My w ten sposób skorzystaliśmy właśnie z paru “darmowych” wykopanych dziur.

Jeżeli jednak wolisz kopać sam/a, to przydałoby się też wiaderko. Woda jest naprawdę gorąca i można się oparzyć, więc dobrze jest dolać sobie trochę zimnej H2O z oceanu. Niektórzy kopią specjalnie przy brzegu, żeby ocean co jakiś czas wlewał się im do basenu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że te bajorka zostaną zalane w pierwszej kolejności, gdy zacznie się przypływ.

Hot Water Beach – gdzie kopać?

Są w sumie 4 wyznaczniki, które podpowiedzą Ci, gdzie należy kopać.

  1. Tablica informacyjna obok zejścia na plażę, wskazująca miejsce wykopu.
  2. Ilość ludzi tłocząca się na małym obszarze.
  3. Jeżeli nie ma ludzi, to pozostałości po wykopach i okopach.
  4. Moje zdjęcie – w lini prostej od tych skał możesz zacząć kopać.
hot water beach

Po udanym taplaniu się w źródełkach, piach mieliśmy w gaciach, we włosach i nawet w nosie. Zimne prysznice przy parkingu są zdecydowanie przydatne!

Tego dnia chcieliśmy odwiedzić jeszcze Cathedral Cove, ale zaczynało się ściemniać, a przypływ coraz bardziej zalewał plażę. Odłożyliśmy więc tę atrakcję na kolejny dzień. Pojechaliśmy na darmowy camping do miejscowości Tairua z pięknym widokiem na wygasły wulkan Mount Paku. Ale o tym wszystkim będzie w kolejnym poście, w którym odwiedzimy półwysep Coromandel ponownie.

Share

2 komentarze

  1. 31 stycznia, 2021

    […] Poprzedni post zakończyłam w miejscowości Tairua, gdzie zatrzymaliśmy się na spanko. Za nocleg wybraliśmy darmowy camping nad wodą o nazwie Tui Terrace. Z naszej samochodowej sypialni rozciągał się widok na wygasły wulkan Mount Paku, który znajdował się po drugiej stronie brzegu. To na tę górę mieliśmy wejść kolejnego dnia. […]

  2. 5 lutego, 2021

    […] wizycie na półwyspie Coromandel ( przeczytasz o tym TU i TUTAJ) wybraliśmy się na złote łowy. Najpierw udaliśmy się do Waihi, gdzie zobaczyliśmy […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *