“Napis Hollywood – wycieczka” – WPK cz. 20

napis Hollywood
O czym w pierwszej kolejności pomyślisz, gdy usłyszysz Los Angeles? Czy to może napis Hollywood na wzgórzach? Jeżeli tak, to dobrze się składa, bo to tam dzisiaj pójdziemy w tym poście.

Po pierwszym dniu, LA raczej nas do siebie nie przekonało. Jednak skoro już tam byliśmy, to wypadałoby pozwiedzać otoczenie. Padło na kolejne słynne miejsce, czyli napis Hollywood. 9 lat wcześniej, gdy byłam tam z rodzicami, moje zdjęcie z napisem Hollywood, wyglądało mniej więcej w ten sposób: wielka gęba na pierwszym planie, zajmująca 1/2 zdjęcia, a gdzieś daleko, daleko jakiś maćupki napisik. Mieć dobre zdjęcie ze znakiem, to nie do końca łatwa sprawa. Najlepsze się chyba ma po dłuższym spacerze pod znak.

Zabawna historia jest w sumie związana z tym moim zdjęciem sprzed 9 lat. Wykonaliśmy je podczas bus tour’u po Los Angeles, który pokazywał najciekawsze miejsca tego miasta. Nigdy nie korzystaliśmy z tego typu atrakcji, bo eksplorowanie samemu jest najlepsze. Jednak wtedy, mieliśmy taki dysonans poznawczy pomiędzy naszymi wyobrażeniami jak LA miało wyglądać, a jak rzeczywiście wyglądało, że uznaliśmy, że pójdziemy na łatwiznę i niech nam ten bus pokaże te piękne miejsca.

No i busik nas zabrał… do Santa Monica, gdzie byliśmy dzień wcześniej, do alei gwiazd, gdzie też już byliśmy, „pod” napis Hollywood, do Beverly Hills i pod domy gwiazd. Dwa ostatnie punkty programu były najładniejsze. Bogactwo zwykle wygląda ładnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o architekturę. Pomimo tego, że jeżdżenie pod domy znanych ludzi, wzbudzało we mnie uczucie jakiegoś creepy podglądacza, to muszę też przyznać, że ta część mnie niejako usatysfakcjonowała. Chyba każdy z nas oglądał Beverly Hills 90210, widział seriale, filmy o bogatych ludziach z LA, mieszkających w swoich wypasionych domach. No i te domy faktycznie tak wyglądają. No w końcu coś wyglądało tak, jak na ekranie!!!

Ale wracając do tematu…

WYCIECZKA DO NAPISU HOLLYWOOD

Obawialiśmy się odrobinę sytuacji parkingowej w okolicach znaku i Griffith Observatory, jednak wszystko poszło wręcz znakomicie. Na drodze prowadzącej do Obserwatorium Griffitha (N Vermont Canyon Rd), zaraz nad The Greek Theatre, znajduje się darmowy parking. A zaraz przy nim kibelek. Także idealnie! Nie radzę jechać wyżej i parkować bezpośrednio obok obserwatorium, bo tam godzina postoju kosztuje $10  (opłata obowiązuje w godzinach funkcjonowania obserwatorium). No chyba, że masz dużo kasy, to rób co chcesz 🙂

Griffith Observatory

Z darmowowego parkingu do Griffith Observatory (który był na naszej trasie do napisu Hollywood), jest trochę ponad kilometr drogi pod górkę. Dojście tam to kwestia około 15 minut. Z samego obserwatorium rozciąga się pięęęęękny widok na LA, znany chyba z wielu filmów.

Jest tam również widok na znak Hollywood, ale wygląda na dość mały, zwłaszcza na zdjęciach. Z obserwatorium podobno można zaobserwować piękne zachody słońca, ale niestety nie byliśmy tam wieczorową porą.

napis hollywood

Do Griffith Observatory wstęp jest darmowy. Znajdują się tam „kosmiczne wystawy”, kafejka i inne glaktyczne atrakcje jak planetarium. No i oczywiście tłum ludzi. Jak już pewnie łatwo się domyślić Obserwatorium Griffith’a, jest obserwatorium astronomicznym. W 1896 roku, Griffith J. Griffith przekazał miastu Los Angeles, ziemie, na których w 1935 zbudowano obserwatorium (przy pomocy również jego pieniędzy). Założeniem Pana G. było to, aby do obserwatorium miały dostęp również „zwykłe” jednostki, a nie tylko naukowcy. Co mu się udało, bo to obserwatorium należy do jednych z najczęściej odwiedzanych obserwatoriów na świecie.

Griffith Observatory

Po zwiedzeniu Griffith Observatory, ruszyliśmy dalej. Kolejny i ostatni przystanek:

Napis Hollywood

Do znaku mieliśmy niecałe 5 kilometrów. 5 kilometrów na pełnym słońcu, bez większej możliwości schronienia w cieniu. To oznacza jedno: trzeba wziąć obowiązkowo wodę. Przy obserwatorium, jak i dalej na trasie, są punkty, gdzie można sobie wodę uzupełnić, więc nie ma tragedii. 

Trasa wiedzie po drodze, jak i po ścieżkach otoczonymi chaszczami. Nie jest to trudna droga, idzie pod górkę, ale bez przesady. Głównym przeciwnikiem jest temperatura, ale i z nią, przy odpowiedniej ilości wody i czapce na głowie, można walczyć. 

Tego dnia, nieopodal nagrywano teledysk jakiegoś bandu. Zespół ustawiony wraz ze sprzętem muzycznym na skraju wzgórza, muzyka na cały regulator i kręcą. Będą mieć fajne widoki w tym klipie. Staraliśmy się wyłapać trochę tekstu z piosenki, żeby potem wygooglować, kogo podglądaliśmy. Niestety frazy, które wpisaliśmy, znajdowały się w 987656789 piosenek, także niestety nie wiemy kim byli ci panowie. Ale podejrzewam, że skoro tekst taki mainstreamowy, to znaczy, że byli znani… w końcu większość  popularnych piosenek jest teraz na jedno kopyto…

XD

W pewnym momencie musieliśmy podjąć decyzję, czy idziemy nad znak, czy pod znak. Uznaliśmy, że pójdziemy nad, bo to chyba mniej oklepana opcja, w i tak na maksa oklepanym miejscu 😛 . Ludzi na szlaku praktycznie brak. Myślę, że spotkaliśmy max 20 osób na całej trasie. Idąc w kierunku znaku otaczały nas ciągle piękne panoramiczne widoki, wysuszone chaszcze i piasek. Będąc już bliżej napisu mieliśmy widok na to co znajduje się po drugiej stronie wzgórz Hollywood, czyli m.in Burbank i studio Warner Bross.

Zaraz pod szczytem znajduje się napis Hollywood, a na samym szczycie umiejscowiona jest antena i mały obszar z ławeczką. Do znaku niestety nie można bezpośrednio podejść, ponieważ wokół niego postawiony jest płot (ale napis widać). Spowodowane jest to głównie wandalizmem, jaki spotykał to miejsce na przestrzeni lat. Nie tak dawno, bo w Sylwestra 2016/2017, zmieniono dwie przedostatnie litery ,na litery ‘E’ co w efekcie dało napis HOLLYWEED. Oprócz tego ludzie lubili sobie po nim pisać, kraść części, a nawet popełniać samobójstwa skacząc z liter. Obecnie teren jest mocno strzeżony i podobno jakikolwiek ruch może włączyć alarm.

napis hollywood

Sama historia napisu sięga roku 1923, kiedy to został on postawiony. Na początku literki tworzyły napis HOLLYWOODLAND i miały być po prostu reklamą niedaleko położonego osiedla i planowo miał się tam znajdować tylko 18 miesięcy. Jednak na przestrzeni lat, stał się popularny i zaczęto kojarzyć go głównie z przemysłem filmowym. W 1949 usunięto z napisu końcówkę “land”, a reszta pozostała do dzisiaj (ofc literki były wymieniane i tak dalej, ale chodzi o symbol 😛 ). Chociaż w 2010 roku niektórzy wpadli na jakieś dziwne pomysły. Chcieli usunąć znak, po to, aby wykorzystać te tereny pod budowę luksusowych osiedli mieszkanych.

O__o

Całe szczęście superbohaterowie jak Tom Hanks, Steven Spielberg, Arnold Schwarzenegger i Hugh Hefner wykupili te tereny i potencjalnym deweloperom pokazali przysłowiowego faka.

A wracając do wycieczki, to widok znad napisu Hollywood jest dość podoby do tego z Griffith Observatory. Jest tylko rozleglejszy (bo jest wyżej) no i ma się też widok, na drugą stronę miasta, za wzgórzami.

Powrót był już zdecydowanie łatwiejszy, bo w dół. Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze dwie miejscówy, ale o tym już w kolejnym poście.

Dla fanów ruchomych wrażeń, zamieszczam krótki filmik. Część z wyprawy pod napis Hollywood zaczyna się w minucie 2:14

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *